Już rok temu docierały do nas sygnały, że OSP jest zmuszane do robienia zakupów w sklepie związku zawodowego, na którego czele stoi Waldemar Pawlak.
Inaczej mają mieć pod górkę w różnych sprawach związanych ze sprawami związkowymi, nie tylko z dotacjami.
Po analizie pierwszego sprawozdania z wydatkowania środków z odpisu od ubezpieczeń 🚒 przez zarząd główny OSP mam więcej pytań niż odpowiedzi. Niektóre pozycje wymagają bardzo dokładnego wyjaśnienia. Szczególnie jedna.
Blisko pół miliona złotych za przygotowanie zaledwie dwóch dedykowanych wydań czasopisma „Strażak” to wydatek, który budzi ogromne wątpliwości. Trudno zrozumieć, dlaczego tak duże pieniądze przeznaczono właśnie na ten cel. Można odnieść wrażenie, że zamiast kierować środki tam, gdzie są najbardziej potrzebne, wykorzystano je do finansowania własnego wydawnictwa. Jeśli jest inne uzasadnienie, powinno zostać jasno przedstawione.
Od miesięcy docierają również pisma od druhów, z których wynika, że aby otrzymać dofinansowanie, mieli być zobowiązywani do robienia zakupów w sklepie Związku. Jeżeli takie praktyki miały miejsce, również powinny zostać dokładnie wyjaśnione.
Po lekturze tego sprawozdania uważam, że trzeba ze zdwojoną uwagą przyjrzeć się także wydatkowaniu pieniędzy przeznaczonych na ochronę ludności i obronę cywilną. Kto organizuje szkolenia? Kto otrzymuje zlecenia? Ile one kosztują? W jaki sposób wybierani są wykonawcy? Do kogo ostatecznie trafiają publiczne pieniądze? Skoro już dziś pojawiają się tak poważne wątpliwości dotyczące sposobu wydawania części środków, to tym bardziej konieczna jest pełna przejrzystość w obszarze, gdzie mówimy o jeszcze większych kwotach.
Zrobię wszystko, aby pieniądze z odpisu od ubezpieczeń wróciły tam, gdzie ich miejsce – do Komendy Głównej PSP. Tam powinny być wydawane na realne potrzeby jednostek OSP i bezpieczeństwo mieszkańców, a nie na wydatki, które budzą tak poważne wątpliwości. Każda złotówka musi pracować dla strażaków, a nie dla wybranych instytucji czy projektów. Serdeczności ❤️🇵🇱🫡🚒